Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Powiedz wilkom, że jestem w domu" - Carol Rifka Brunt

"Jest coś pięknego w stąpaniu po śniegu, po którym nikt jeszcze nie szedł. Zaczynasz wierzyć, że jest w tobie coś wyjątkowego, choć jednocześnie wiesz, że to nie prawda". "Powiedz wilkom, że jestem w domu"... Niełatwo mnie przekonać do książki, muszę przyznać. Zanim coś kupię lub wypożyczę, prowadzę szczegółowe dochodzenie, żeby sprawdzić, czy dana pozycja spełni moje oczekiwania i czy nie będzie to strata czasu. Z tą lekturą było trochę inaczej, bo dałam się ponieść przeczuciu, iż jej zawartość na pewno będzie tak dobra jak tytuł, który mnie do niej zachęcił. Zaczęłam tę książkę bardzo dawno temu i muszę przyznać, że ciężko było mi do niej wrócić. Czyżbym się przeliczyła? June ma czternaście lat, kiedy umiera jej wujek, który był jednocześnie jej najlepszym i jedynym na świecie przyjacielem. Ciężko jest jej się pogodzić z tą stratą - ma wrażenie, że została zupełnie sama. Nikt nie rozumiał jej tak jak Finn. Na jego po...

"Najlepsze miejsce na świecie jest właśnie tutaj" - Dostrzegaj piękne momenty i naucz się je doceniać

"Anioł to ktoś, kto ratuje cię przed upadkiem, ucząc cię latać". I mam problem. Wielki problem. Rzucona w nurt sentencji, których dotąd nie znałam (a powinnam), przyznaję, że brakuje mi słów. Totalnie brakuje mi słów... Nie wiem czy przez to, że książka była dobra czy przez to, że to ja nie byłam dla niej wystarczająco dobrym czytelnikiem. Przysięgam, że był moment, kiedy zastanawiałam się czy nie wrócić i nie zacząć od nowa - bo to prosta historia, w której mimo wszystko idzie się pogubić.  Mam dziwne wrażenie, że źle zrozumiałam przesłanie tej powieści. Mam wrażenie, że NIE POWINNAM jej teraz oceniać. Jestem bardzo pogubiona i zasięgałam wszelkich opinii innych czytelników by pojąć, w czym tkwi problem.  Muszę przyznać, że tym razem przekonała mnie okładka. I może trochę opis. Książka jest naprawdę dalekim podobieństwem do tego, czego się spodziewałam. Ciężko mi ustalić, czy to dobrze czy źle.  Dwieście stron ...

"Jej wysokość P." - Joanne Macgregor

"Jeśli człowiek nie potrzebuje innych ludzi, nie jest tak bardzo wystawiony na ciosy. Będąc całkowicie niezależnym, nie można zostać tak głęboko zranionym". Takie książki nie są głośne, bo to historie, które już były. Są jak te same zdjęcia, na które nałożono inne filtry.  To może być wszystko - trudna sytuacja rodzinna, brak samoakceptacji, bolesna przeszłość czy problemy miłosne, ale to i tak skończy się tak samo, czyli podstawowym happy endem.  Oczywiście historie z happy endem nie są niczym złym. Właściwie je lubię, ale trzeba przyznać, że czasami autorka/autor są tak przewidywalni, że to aż boli. Mam żal do siebie i danej powieści kiedy wymagam od niej więcej, ale z "Jej wysokość P." wcale tak nie było. Kupiłam, bo nadarzyła się fajna okazja - lekka młodzieżówka za niewielką cenę. Czemu nie? Chcę po prostu zaznaczyć, że bez tego pewnie nie zwróciłabym uwagi na tę pozycję. Bo mam za sobą już par...

"Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem" - gorsza, niż się spodziewałam?

"Codziennie, pod każdym względem jest coraz lepiej...  Pozwalam, żeby te słowa płynęły z moich ust, bo chcę... Tak rozpaczliwie chcę w nie wierzyć". Oglądałam przecudowną ekranizację tej książki, a może raczej książki ojca jej autora i wierzcie mi, że do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Wierzyłam, że ta książka mnie urzeknie - że skoro oglądaniu towarzyszyło tyle emocji, a to przecież nie cała historia, z powieścią musi być wspaniale.  W głębi ducha liczyłam, że najpierw uda mi się przeczytać "Mój piękny syn". To książka Davida Sheffa, ojca Nica Sheffa. Opowiada, jak wyglądał nałóg syna ze swojej perspektywy - jako pisarz na pewno sprawniej operowałby piórem i dużo przyjemniej by się to czytało. "Na głodzie..." to właściwie zapiski z pamiętnika Nica. Czytanie ich nieraz jest bardzo trudne - pod wpływem czy też nie, używał bardzo prostego, a jednocześnie trudnego języka. Slang momentami był tr...

"Między nami chaos" - Samuel Miller

"jestem niczym więcej jak mozaiką ludzi, których spotkałem & tego,  co ze sobą nieśli". Nie wiem, od czego właściwie powinnam zacząć. Myślałam trochę nad tym co napiszę, ale jest późno, więc uznałam, że póki pamiętam tę historię dobrze, bo właśnie skończyłam ją czytać, napiszę coś od siebie, tak z serca.  Najpierw chciałabym zauważyć, że "Między nami chaos" to był taki strzał w ciemno. Zobaczyłam okładkę, przeczytałam dosłownie kawałek skrótu i pomyślałam, że to może być dobre. Mimo, że miałam wiele innych książek na oku i to mogło być wszystko, naprawdę wszystko, jakoś zdecydowałam się na właśnie tę powieść. Sama nie wiem czemu - temat ucieczki i szukania siebie nie jest dla mnie żadną nowością, to właściwie coś, co spotyka się teraz na rynku książkowym coraz częściej. Szczerze to miałam wtedy zapotrzebowanie na romans, tak jakoś, ale nie zawiodłam się tym, że to nie do końca to, czego wtedy szuka...

"Sherlock Holmes" Tom 2 - "Znak czterech"

"Człowiek jest dziwną zagadką". Kolejny tom Sherlocka już za mną. Jaką zagadkę tym razem przyszło mu rozwiązać? A taką, której, jak zwykle, żaden inny umysł nie byłby w stanie pojąć. W tym tomie detektyw zmaga się nie tylko z trudnym zadaniem tajemnicy sprzed lat, ale również z czymś, co dla doktora Watsona wydaje się niepokojące, a dla niego kojące - z nałogiem. Tu po raz pierwszy mamy styczność ze skutkami "nudy" pana Holmesa. Poza tym, po raz kolejny mamy możliwość wglądu w umysł tego genialnego człowieka - bo od kogo innego moglibyśmy się nauczyć, jak ważne jest rozpoznawanie rodzaju tytoniu czy zwracanie uwagi na ślady, które pozornie nic nie znaczą? Sherlock jest niezmiernie zawiedziony, kiedy nie dostaje mu się żadna sprawa, w której mógłby się popisać swoimi umiejętnościami. Doktora Watsona, jego pomocnika i przyjaciela martwi, jak sobie z tym radzi. On natomiast, jak zwykle, z pochyloną ...

"Never, Never" - Colleen Hoover & Tarryn Fisher

"Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy Cię pocałowałem.  Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.  I nigdy nie przestawaj mnie kochać.  Nigdy nie przestawaj, Charlie.  Nigdy, przenigdy nie zapominaj".  Każde kolejne spotkanie z twórczością Colleen Hoover przynosi ze sobą nową falę emocji. Zawsze. Przy każdej książce.  Tę autorkę kojarzy się właśnie po "Never, Never" i po "Hopeless", o którym już tutaj pisałam. Wiedziałam, że kiedyś musi nadejść moment na poznanie tej historii, którą opłakiwali i której wiwatowali fani na całym świecie. "Niesamowicie wzruszająca" - pisali. "Nie można się od niej oderwać".  Do tej pory miałam styczność z dwoma dziełami Colleen. Pamiętam, że po przeczytaniu "Maybe Someday" nie mogłam się pozbierać przez co najmniej tydzień. I już wiedziałam, że mogę ufać jej powieściom - wierzyć, że mnie nie z...